piątek, 11 sierpnia 2017

poniedziałek, 3 lipca 2017

"ŻABKI W ŚMIETANIE"

 "ŻABKI W ŚMIETANIE"

   Były sobie kiedyś dwie żabki, które wpadły do naczynia pełnego śmietany

Od razu zdały sobie sprawę ze swej krytycznej sytuacji - niemożliwością było utrzymanie się dłuższy czas na powierzchni gęstej masy, niczym na ruchomych piaskach. Początkowo żabki przebierały łapkami w śmietanie, aby dotrzeć do brzegów naczynia. Ale na próżno, udawało im się jedynie pluskać niemal w tym samym miejscu i tonąć. Czuły, że coraz trudniej wyjść na powierzchnię, by zaczerpnąć powietrza.

Jedna z nich powiedziała na głos:
- Już dłużej nie mogę. Stąd nie ma wyjścia. W tej substancji nie da się pływać. Ponieważ i tak umrę, nie będę przedłużać mego cierpienia. Nie rozumiem, jaki sens ma daremne zużywanie sił, jeśli i tak umrzemy z wyczerpania. Powiedziawszy to, przestała przebierać łapkami i już po chwili utonęła pochłonięta całkowicie przez gęsty, biały płyn.

Druga żabka, bardziej wytrwała, bądź bardziej uparta, powiedziała do siebie:
-Nie ma stąd wyjścia! W tej masie nie można się ruszyć w żadną stronę. Pomimo, że nadchodzi śmierć, będę walczyć do ostatniego tchu. Nie mam zamiaru umierać ani o sekundę wcześniej od zapisanej mi godziny.

Mijała godzina za godziną, a ona przebierała łapkami i chlapała ciągle w tym samym miejscu, ale nie ruszyła się nawet o centymetr. Wtem nagle, od ciągłego chlapania i ubijania zadkiem, wstrząsania i trzepania, ze śmietany zrobiło się masło.
Zdziwiona żabka skoczyła i ślizgając się dotarła do brzegu naczynia. Stamtąd łatwo już wyszła i rechocząc radośnie wróciła do domu.


"Pozwól, że Ci opowiem... bajki, które nauczyły mnie, jak żyć" Jorge Bucay





http://ikigaishop.pl/

poniedziałek, 12 czerwca 2017

komputerowe porządki

   Witam Was!
   Dzisiejszy wpis nieco nietypowy. 
   Po zakupienia laptopa na firmę zrobiłam kopie wszystkich swoich plików (m.in. zdjęć). Przy okazji odnalazłam zdjęcia kilku stylizacji, które od jakiegoś czasu planowałam udostępnić. I pewnie bym to zrobiła, gdyby nie nowa lustrzanka kupiona na potrzeby mojego sklepu (okazało się, że przysłali wadliwą, a firma nagle zapadła się pod ziemię :/ ...ale to już inna bajka). Jeszcze wiosną zdjęcia robiłam dobrej jakości kompaktem i zawsze mi odpowiadały. Jednak kiedy wykonałam pierwszą sesję lustrzanką, wszystkie dotychczasowe "kompaktowe" zdjęcia trochę straciły swój urok. Postanowiłam więc nie publikować postów z zestawami sfotografowanymi przy pomocy "zwykłego" aparatu. Trzeba iść do przodu a nie się cofać ;)
Ale postanowiłam pokazać Wam kilka zestawów w jednym wpisie.
 
   Zapraszam :-)

sobota, 13 maja 2017

"Uwiązany słoń"

   Cześć.
   U mnie od dawna dużo się dzieje, ale ostatni miesiąc to było istne szaleństwo.
Sprawy związane z moim sklepem, kurs szybkiego czytania, rozliczenie dofinansowania unijnego, szkolenia, nawiązanie nowej współpracy z dawnym mistrzem świata w kickboxingu, do tego nowe projekty... Było tego sporo.
Zostało jeszcze sporo książek do przeczytania oraz stworzenie planu na najbliższe miesiące. Muszę podjąć decyzję które ze swoich projektów wybrać.
   Za każdym razem, gdy podejmuję się czegoś nowego i trochę szalonego, zastanawiam się, czy dobrze robię. Jest to spowodowane strachem przed wychodzeniem ze znanej, bezpiecznej (przynajmniej teoretyczne) strefy komfortu. Czasem zastanawiam się: po co mi to skoro się boję? Ale mimo wszystko idę do przodu, nawet jeżeli są to bardzo małe kroki.
   Latem podzielę się z Wami moimi nowymi projektami.
   A dziś bajka, która bardzo wiele mnie nauczyła.
 

   "KIEDY BYŁEM MAŁY UWIELBIAŁEM CYRK, a najbardziej w cyrku podobały mi się zwierzęta. Moją uwagę przyciągał zwłaszcza słoń, który — jak się później okazało — był także ulubieńcem innych dzieci. Podczas przedstawienia to ogromne stworzenie paradowało, prezentując swój niesamowity ciężar, rozmiar i siłę... Ale po przedstawieniu i krótko przed wejściem na scenę słoń zawsze siedział uwiązany jedną nogą do kołka wbitego w ziemię. Jednakże kołek był tylko małym kawałkiem drewna, który tkwił w ziemi zaledwie kilka centymetrów. I chociaż łańcuch był mocny i gruby, wydawało mi się oczywiste, że zwierzę, które jest zdolne wyrwać drzewo z korzeniami, mogłoby z łatwością uwolnić się z kołka i uciec.
To oczywista tajemnica.
Co go trzyma w takim razie?
Czemu nie ucieka?
Kiedy miałem pięć czy sześć lat, wierzyłem jeszcze w mądrość dorosłych. Zapytałem więc jednego z nauczycieli, zapytałem ojca i wujka o tajemnicę słonia. Któryś z nich odpowiedział mi, że słoń nie uciekał, bo był tresowany. Wtedy zadałem oczywiste pytanie:
„Jeśli jest tresowany, to dlaczego go przywiązują?”
Nie pamiętam, abym otrzymał jakąś logiczną odpowiedź. Z czasem zapomniałem o tajemnicy słonia i jego kołku, a powracało ono jedynie wtedy, kiedy spotykałem innych, którzy też kiedyś zadali sobie podobne pytanie.
Kilka lat temu odkryłem (na moje szczęście), że był ktoś wystarczająco mądry, aby znaleźć odpowiedź.
Słoń nie uciekał z cyrku, gdyż od najmłodszych lat był przywiązywany do różnych kołków.
Zamknąłem oczy i w wyobraźni ujrzałem dopiero co narodzonego i bezbronnego słonia, przywiązanego do kołka. Jestem przekonany, że słonik ciągnął, pchał i pocił się, próbując się uwolnić. I mimo że użył wszystkich swoich sił, nie udało mu się, ponieważ wtedy kołek był dla niego za solidny.
Wyobraziłem sobie, że zasypiał ze zmęczenia i że następnego dnia próbował znowu, i kolejnego dnia, i kolejnego... Aż nadszedł dzień, który odbił się strasznie na historii słonia, dzień, w którym zwierzę zaakceptowało swoją niemoc i zdało się na swój los.
Ten potężny i silny słoń, którego widzimy w cyrku, nie ucieka, ponieważ biedaczysko nie wierzy, że może.
Ma w sobie utrwalone wspomnienie niemocy, którą przeżył krótko po przyjściu na świat.
I najgorsze jest to, że nigdy więcej nie zakwestionował poważnie tego wspomnienia.
Nigdy, nigdy więcej nie starał się ponownie wypróbować swoich sił..."

                                                                   "Uwiązany słoń"   Jorge Bucay "Pozwól, że Ci opowiem."


https://www.facebook.com/Fashion-Secret-Garden-200161053482191/ https://plus.google.com/111698595772641403120 https://www.instagram.com/alliness_blogspot_com/?ref=badge https://pl.pinterest.com/justynaprzeorek/

niedziela, 19 marca 2017

Sunny Day - 13 degrees below zero :-)

   Witam Was!
   Początek roku był tak intensywny, że zaniedbałam wiele prywatnych spraw. Jeśli są jakieś poziomy multitaskingu to chyba ja osiągnęłam najwyższy... i jestem coraz bardziej tym zmęczona. Praca w 4 firmach, treningi, własne zadania dotyczące zdobywania wiedzy - jest tego tyle, że przestałam już to "ogarniać". Z bardzo dużym zadowoleniem czekałam na ubiegły weekend - pierwszy w 100% wolny weekend w tym roku. Wreszcie pojawiło się słońce więc skorzystałam z sytuacji i zrobiłam kilka zdjęć.
   Parkę i sweter z dzisiejszego zestawu kupiłam w H&M w Warszawie.
Do tego: beżowy szal (Reserved), rękawiczki (H&M), kapelusz (Cropp), czarne legginsy, buty (Lasocki).
   Zapraszam !

poniedziałek, 6 marca 2017

"Przeprawa przez rzekę..."

   Od niedawna ćwiczę szybkie czytanie. Idzie bardzo opornie. Jednak stosując nowe czytelnicze metody po raz drugi przeczytałam moją ulubioną książkę: "Pozwól, że Ci opowiem" - Jorge Bucay pełną nietypowych bajek. Poniżej jedna z nich z okazji poniedziałku :-)

"BYŁO SOBIE KIEDYŚ dwóch mnichów zen, którzy przez las wracali do klasztoru. Kiedy doszli do rzeki, zobaczyli płaczącą kobietę, która siedziała w kucki nad brzegiem. Była ładna i atrakcyjna.
— Co ci jest? — zapytał ją starszy z nich.
— Moja matka umiera. Jest sama w domu po drugiej stronie rzeki. Próbowałam przejść, ale prąd jest tak silny, że znosi mnie, i sama nigdy nie dam rady... Pomyślałam, że już nigdy nie zobaczę jej żywej. Ale teraz... Teraz, kiedy wy się pojawiliście, któryś z was będzie mógł mi pomóc przejść...
— Ach, gdybyśmy tylko mogli — z rozpaczą powiedział młodszy. — Ale jedynym
sposobem, aby ci pomóc, jest wziąć cię na plecy, a na to niestety nasze śluby czystości nam nie
pozwalają.
Zabraniają nam wszelkiego kontaktu z ciałem płci przeciwnej. Święta reguła nie pozwala nam na dotknięcie kobiety... Przykro mi.
— I mnie jest przykro — rzekła kobieta, pogrążając się w płaczu.
Starszy z mnichów uklęknął, zniżył głowę i powiedział:
— Wejdź.
Kobieta nie mogła w to uwierzyć, ale szybko podwinęła spódnicę i usiadła okrakiem na barkach mnicha.
Z wielką trudnością przeszedł rzekę w towarzystwie młodszego kompana.
Kiedy znaleźli się na drugim brzegu, kobieta zeszła i zbliżyła się do starca, chcąc pocałować jego dłoń.
— Dobrze, już dobrze — rzekł starszy mnich, chowając ręce. — Ruszaj w drogę.
Kobieta ukłoniła się z wdzięcznością i pokorą, pozbierała rzeczy i pobiegła drogą
prowadzącą do wioski.
Mnisi nie powiedziawszy ani słowa, skierowali się w stronę klasztoru. Mieli przed sobą jeszcze dziesięć godzin drogi...
Krótko przed dojściem do celu młodszy zapytał starca:
— Mistrzu, znacie lepiej niż ja nasze śluby czystości. Jednakże wzięliście na swoje barki tę kobietę i przeprowadziliście ją przez całą szerokość rzeki.
— Przeprowadziłem ją przez rzekę, to prawda. Ale co z tobą, że jeszcze ją niesiesz na swoich ramionach?"


https://www.facebook.com/Fashion-Secret-Garden-200161053482191/ https://plus.google.com/111698595772641403120 https://www.instagram.com/alliness_blogspot_com/?ref=badge https://pl.pinterest.com/justynaprzeorek/

niedziela, 1 stycznia 2017

2017

Witam Was w pierwszym dniu nowego roku 

2017 !

Życzę Wam wszystkiego dobrego !

Poniżej krótka relacja z ostatnich kilku dni ;-)


Zapraszam do obejrzenia!